Co sobie ludzie pomyślą? 12


Obecnie testuję różne sposoby zarabiania dodatkowej gotówki, aby utrzymać dotychczasowy poziom życia (pojawiły się nieprzewidziane wydatki :/). Sprawdzam co działa, a co nie. Edukuję się czytając, słuchając i oglądając różnego rodzaju kursy i publikacje.

Mam zamiar podzielić się tą wiedzą niebawem, a na chwilę obecną mogę tylko powiedzieć, że wiele z nich wymaga głębszego zaangażowania, wyjścia poza swoją strefę komfortu i poniekąd wymusza bezpośrednią interakcję z drugim człowiekiem(!).

I właśnie w tym miejscu napotkałem pierwsze schody!

Pomimo, że lubię ludzi i dobrze się czuję w grupie, to jednak mam opory przed rozmową z nimi o swoich pomysłach. Może dlatego, że nigdy nie pracowałem w handlu, gdzie umiejętność przekonywania klienta do swojego produktu jest kluczowa (sprzedaż na ryneczku pomidorów od babci się nie liczy)?

Obawiam się, jak ludzie zareagują, czy nie pomyślą, że chcę im coś wcisnąć lub że się ode mnie odwrócą i wyśmieją za plecami.

I właśnie te rzekome myśli innych osób (rzekome, ponieważ ja jedynie zakładam, jak oni zareagują) blokują mnie przed działaniem.

Jednak najbadziej niepokojące jest, jak OGROMNY ma to wpływ na moje decyzje, moje działania i w końcu na moje życie!

Dlaczego opinia innych ma dla nas takie znaczenie?

Okazuje się, że potrzebę akceptacji przez otoczenie mamy zapisaną w genach i łączy się ona ściśle z instynktem przetrwania (człowiekowi pierwotnemu w grupie łatwiej było przeżyć. Nie chciał zostać odrzucony – szanse zjedzenia przez tygrysa szablozębnego znacznie wtedy wzrastały).

W dzisiejszych czasach nie jest to aż tak kluczowe, jednak na nasze nieszczęście, dzięki FB i jemu podobnym, śledzą nas niezliczone ilości osób, których opinia ma dla nas spore znaczenie. Reagujemy na różne lajki i komentarze. Dopasowujemy nasze działania i wypowiedzi do oczekiwań innych, zapominając, że najczęściej te osoby nie mają żadnego wpływu na nasze życie (nie mieszkamy z nimi, nie spotykamy się regularnie, nie są naszymi klientami…)

Jesteśmy super wyjątkowi?

Zdecydowanie TAK, ale tylko dla swoich najbliższych (część rodziny i przyjaciele) i to ich opinia powinna mieć dla nas największe znaczenie. Dla pozostałych jesteśmy w porządku, a nasz los jest im równie ważny, co ich dla nas.

Człowiek ma tysiące myśli w ciągu dnia (wg National Science Foundation nawet 50,000(!) dziennie) i nawet, gdy pojawimy się w którejś, to, jeśli z tą myślą nie wiążą się żadne dodatkowe działania (np. spotkanie, rozmowa, e-mail), zostajemy wyparci przez inne i zapomniani (sorry!).

Popatrzmy na niektórych polityków i celebrytów, upokarzających się publicznie co i rusz (kogoś obrażą, kogoś pobiją, spowodują wypadek po pijaku).

Media szumią, Internauci nie zostawiają na nich jednej suchej nitki. Miliony ludzi właśnie zobaczyło lub usłyszało ich wpadkę! Wtopa na maksa! Wydawać by się mogło, że gorzej już być nie może!

Wróżymy im koniec kariery i poczucie wstydu do końca życia. Jednak 2-3 dni później nikt już o tym nie mówi i wszystko wraca do normy.

Dzieje się tak, ponieważ, niewiele obchodzą ich opinie osób, których nie znają, czyli np. nasze. Są całkowicie zdystansowani i robią to, co im się podoba (fajnie mają, nie?).

Następnym razem, gdy przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji, podobne rozterki znowu zajmą Ci głowę, pomyśl chwilę:

  • Czy opinia innych naprawdę ma dla Ciebie tak duże znaczenie?
  • Czy oni zastanawialiby się, co Ty o nich pomyślisz?

Pewnie, że nie! Przestań więc się niepotrzebnie zamartwiać i zrób, co masz zrobić.

Zdziwisz się, jak mało ich to obchodzi i jak niewielki wpływ wywierasz na nich swoim działaniem.

Dopiero gdy to zrozumiesz, rozwiniesz skrzydła.

Jak to zrobić?

1. Pokonajmy wstyd!

Jedną z dróg do pozbycia się lęku „co sobie ludzie pomyślą”, jest wystawienie się na krytykę innych (bez obaw, w większości przypadków nie zostaniesz w ogóle skrytykowany). Można zacząć przełamywać tę barierę poprzez:

  • patrzenie ludziom w oczy (staraj się wygrać ten pojedynek i nie odwracać wzroku jako pierwszy – trzy sekundy powinny wystarczyć)
  • odezwanie się do kogoś na ulicy (zwykłe: „Przepraszam, która godzina?” lub „Jak dotrzeć do …?”) – najlepiej do kogoś, kto wydaje się Tobie niedostępny (atrakcyjny, pewny siebie…)
  • komentowanie postów i artykułów, podpisując się własnym nazwiskiem, np. komentowanie na FB lub jako zalogowany do FB
  • stworzenie publicznego wątku (np. na jakimś forum, gdzie z pewnością ktoś skomentuje Twój punkt widzenia)
  • nagranie siebie na kamerkę i odtworzenie, ewentualnie umieszczenie swojego filmiku na YouTube

WAŻNE:

Pamiętajmy, aby wyciągać wnioski TYLKO z konstruktywnej krytyki! Komentarze w stylu „jesteś debilem”, „co to za gówno?” ignorujemy! One nic nie wnoszą. Piszą to małe, nędzne ludzki (nazywane trollami internetowymi), które wykorzystują nasze słabości, aby się dowartościować.

Kolejna ważna sprawa: jeżeli kilka razy zwrócono nam na coś uwagę i te uwagi pochodziły z niezależnych od siebie źródeł, oznacza to, że coś może być na rzeczy, należy się temu bliżej przyjrzeć i prawdopodobnie co nieco poprawić.

2. Uczmy się od innych!

Przebywajmy wśród osób pewnych siebie, które żyją w zgodzie ze swoimi zasadami. Obserwacja ich zachowań nauczy nas więcej niż niejedna książka czy artykuł. Wyszukajmy osoby ze swojego otoczenia, które są bezpośrednie i posiadają komfort psychiczny w postaci nie przejmowania się opiniami innych. Może nie są przez wszystkich lubiane, ale z pewnością są szanowane!

Następnym razem przypatrzmy się, co się dookoła tej osoby dzieje. Jak reaguje na krytykę i jak inni reagują na jej komentarze.

Nie musimy kopiować jej stylu! Wystarczy, że zrozumiemy, w jaki sposób działa i ile przez to osiąga (ciekawsza praca, większe powodzenie i ogólny luz).

3. Wzmacniajmy charakter!

Przełamujmy swoje wewnętrzne lęki i bariery. Cholernie skutecznie dodaje to pewności siebie!

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mamy tutaj pełną kontrolę. Tylko my wiemy, w jakich sytuacjach jest nam niekomfortowo i co powoduje u nas motyle w brzuchu.

Stwórzmy listę i lećmy po kolei.

Oto przykładowe punkty:

  • skoczyć na bungee
  • zacząć brać zimne prysznice
  • porozmawiać o podwyżce
  • wykąpać się zimą w morzu
  • zagadać do niej / do niego
  • zmienić pracę
  • zapisać się na yogę/sztuki walki

Eliminacja!

Niestety, nie da się całkowicie wyeliminować naszych obaw przed tym, co sobie o nas myślą inni. Tak jak wspomniałem, jest to kwestia naszego instynktu samozachowawczego.

Da się, natomiast, zmniejszyć krąg osób, których opinia wpływa na nasze życie.

I to jest kluczowa kwestia!

95% opinii innych można spokojnie zignorować! Pozwoli nam to robić rzeczy, które do tej pory realizowały się tylko w naszej głowie i znikały z chwilą pojawienia się tego uciążliwego pytania: „co sobie ludzie pomyślą?”.

A Ty? Jestem ciekaw, w realizacji jakiego pomysłu/działania, przeszkodziły Tobie rzekome myśli innych ludzi. Czego nie udało Ci się przez to zrobić?

U mnie nadal zdarzają się momenty, gdy wstydzę się zabrać głos w jakieś sprawie, bo zastanawiam się, jak to zostanie odebrane (np. na zebraniach w pracy). Chwila zawahania i już zmieniono temat…

COŚ NA PO PRACY!
Zapisz się do mojej bezpłatnej listy, a jako BONUS otrzymasz niezawodny sposób na energię po pracy!
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści! 100% bezpieczeństwa!
Twoi znajomi też chcą to wiedzieć! Udostępnij:Share on Facebook3Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 komentarzy do “Co sobie ludzie pomyślą?

  • Spełniona Optymistka

    Od pewnego czasu nie interesuje mnie opinia innych ludzi na mój temat. Nie mam już problemu z tym „co ludzie powiedzą”. A niech mówią sobie co chcą, to moje życie! Staram się udzielać w ważnych dla mnie sprawach i nie zajmować się czymś, co nie jest ważne dla mnie. Sama tez nie oceniam innych. Uważam, że to dobre rozwiązanie. 🙂

  • Blonde

    Prowadzenie bloga jst świetnym przełamaniem swoich obaw przed czym co inni o nas myślą. W końu musisz pokazywać siebie, piszesz o tym, co myślisz, ktoś to czyta i Cię ocenia. To co inni sobie pomyślą długo powstrzymywało mnie przed założeniem bloga, ale w końu ualo się przełamać. Ciekawy post 🙂

  • Sonia

    Powiedziałabym, że bardziej poszerzanie strefy komfortu niż wychodzenie z niej, bo „wychodzenie” w z góry zakłada powrót do stanu pierwotnego. Prawda jest taka, że każdy wyciąga wnioski z innych komunikatów. Jeśli ktoś pisze Ci „jesteś debilem” masz pełne prawo do usunięcia takiej treści, to Ty decydujesz jaką treść chcesz widzieć na swoim profilu czy stronie i jeśli ktoś nie wpasowuje się w Twój „schemat” możesz go z niego usunąć, jeśli jego komentarz jest bezpodstawny albo bardzo 0-1. Jeśli chodzi o poprawianie siebie (po usłyszeniu od kilku niezależnych źródeł) to ważne jest też zadanie sobie pytania czy na pewno się z tym zgadzam, bo jeśli jest nam dobrze tak jak jest to nie widzę potrzeby zmieniania się 🙂

    Od pewnego czasu nie martwię się co pomyślą ludzie, bo prawda jest taka że to że spotykasz kooś na ulicy i mu się nie spodobasz, to nie znaczy, że ta osoba zapamięta cię na dłużej niż 5 sekund. Jakbyśmy mieli pamiętać każdego mijanego na ulicy człowieka zapomnielibyśmy o sobie. Warto o tym pamiętać, że każdy ma swoje problemy i mało kogo obchodzi jak ułożyły nam się dzisiaj włosy.

    Dobry post.

  • Esencja

    Ja bym spróbowała porozmawiać, jeśli pomysł jest dobry, a jak wiemy nie ma złych pomysłów 😉 Trzeba tylko wybrać odpowiednich do danego tematu rozmówców, może takich, którzy są w podobnym momencie życia jak my lub takich, z którymi znajdujemy wspólny język. Jeśli chodzi o mnie, pytam o opinię ludzi, od których wiem, że uzyskam szczerą i konstruktywną odpowiedź, pozbawioną emocji i ewentualnie niezbyt dobrych intencji. W pracy nigdy nie miałam oporów, żeby wygłosić swoje zdanie czy zgłosić swój pomysł, bo w najgorszym wypadku nie zostanie on wzięty pod uwagę, a to nic strasznego. Następnym razem może być inaczej.
    Polityków bym do tego tematu nie mieszała. To oddzielna bajka i sort ludzi 😉

    • krystian Autor wpisu

      Szczery i konstruktywny komentarz jest bardzo ważny i należy to doceniać (niektórczy się obrażają), ale tak jak napisałaś, od odpowiednich ludzi (najlepiej tych, których sami cenimy). Niestety nie jest łatwo takich znaleźć. Często nawet osoby nam bliskie nie potrafią nas poprawnie skrytykować (nie chcą nas zranić), a przecież to jest dla naszego dobra!

  • Fromviewof

    Utkwił mi w głowie wątek ,, nie pracowałam w handlu,, Zdecydowanie chyba każdy z nas choć przez 1 miesiąc (moim zdaniem) powinien troszkę popracować w taki sposób. 🙂 oj taka praca uczy, w szczególności tego jak być cierpliwym…Kiedyś klient powiedział mi (po tym jak mu powiedziałam cenę) że ,,popierd…ło panią! Uśmiałam się i wyszedł pan, który za grosz nie miał kultury 🙂 A takich sytuacji było wiele….sama nie wiem co jest gorsze, praca w handlu czy w korporacji 🙂 🙂

    • krystian Autor wpisu

      Zdecydowanie brakuje nam doświadczenia na różnych płaszczyznach. Sam, pracując w korpo (przy biurku przez 8h), miałem kiedyś szkolenie, gdzie musieliśmy wyjść z budynku i zagadać do przypadkowych osób. Większość z nas nie miałą pojęcia jak zacząć rozmowę i się bardzo wstydziła…

  • Kasia

    Jeśli jesteśmy ze sobą poukładani i sami siebie nie mamy ochoty wewnętrznie hejtować to opinię innych osób przyjmiemy w kategorii sugestii – ktoś coś mówi, ale nie muszę brać tego pod uwagę, to jest jego zdanie, ma do niego prawo. We mnie być może pojawią się pewne odczucia z tym związane, natomiast nie wpłynie to na mój sposób postrzegania siebie.