Jak przestać WRZESZCZEĆ na własne dziecko? 8



Poniedziałkowy poranek, godzina 7:40. Córcia dopiero pakuje się do szkoły. Ma jeszcze ubrać bluzę i buty.

– Dżizas dziecko, gdzie masz drugi but?! Pośpiesz się, musimy iść, bo się spóźnisz do szkoły!
– Nie chcę się spóźnić!! (chlip)
– To się pośpiesz! Dobra, załóż te. Daj plecak. No idź!

TRZASK drzwiami, nerwy i foch przez kolejne kilka minut. Do szkoły zdążyliśmy w samą porę. Cieszę się, że już mogę iść w spokoju do pracy…

Alternatywa dla tego samego poranka:

Poniedziałek rano, godzina 7:30. Córcia ma spakowany i przygotowany plecak z poprzedniego wieczoru. Buty i bluza gotowe do ubrania.

– Ubieraj się Kochanie, zaraz wychodzimy. Co dzisiaj robimy po południu?
– Nie wiem, może w coś się pobawimy?
– Jasne, w co na przykład?
– Pobawisz się ze mną Polly (lalki)?
– Pewnie, ustalimy wszystko w drodze do szkoły…

Zamykamy drzwi, do szkoły jedziemy w miłej atmosferze, rozmawiając. Jesteśmy chwilę przed czasem. Bez biegu, bez stresu. Przytulas i miłego dnia…


Nie wiem jak Ty, ale ja osobiście uważam za bardzo satysfakcjonujące momenty, kiedy udaje mi się zapobiec kłótni i w zdrowej, ciepłej atmosferze rozstać się na resztę dnia.

Ile razy Twoje dziecko słyszało od Ciebie te słowa, wypowiedziane krzykiem?

CO ROBISZ?
ZOSTAW TO!
NIE TRZASKAJ DRZWIAMI!
MASZ TO TERAZ POSPRZĄTAĆ!
IDŹ DO SWOJEGO POKOJU!
ZEJDŹ MI Z OCZU!
NIE, NIE MOŻESZ!
NIE DOSTANIESZ DESERU!
CICHO BĄDŹ!

Zapewne kilka…

Dlaczego właściwie krzyczymy na nasze dzieci? W większości przypadków wynika to z naszej frustracji. Rzadko kiedy powód jest dostateczny. Zazwyczaj zostajemy trafieni w czuły punkt (bałagan w pokoju, nieodrobione lekcje, niespakowany plecak, rozlany napój, brak apetytu, brak kapci!) i wybuchamy krzykiem.

Każdy ma jakiś czuły punkt i nawet najspokojniejsze osoby, w zetknięciu z dziecięcymi roszczeniami, mają trudne momenty, tracą cierpliwość i krzyczą.

Zapamiętaj to sobie! Nikt nie jest doskonały i krzyknięcie na dziecko raz kiedyś, nie czyni z Ciebie złego rodzica!  Czasem krzyk jest wręcz wskazany, aby zapobiec wypadkom, np. podczas zabawy ostrym narzędziem, które jakimś cudem znalazło się w jego posiadaniu lub podczas wbiegania za piłką na ulicę.

Istotne jest jednak, aby wyciągać z takich sytuacji odpowiednie wnioski. Uczyć się na własnych błędach i nie popełniać ich w przyszłości.

Mówienie zdecydowanym tonem jest również jak najbardziej wskazane, ale w momencie jak przestajemy się kontrolować przechodzi to w krzyk i w końcu w niezłą zadymę, na której NIKT nie skorzysta.

Często krzyczysz?

Jeżeli często komunikujesz się ze swoim dzieckiem za pomocą krzyku, to wiedz, że wiele tracisz w jego oczach. Owszem, będzie Ciebie początkowo słuchało (ze strachu, nie z szacunku), ale z czasem wyrobi w sobie nawyk obronny i w końcu zignoruje Twoje komunikaty.

Notoryczny krzyk nie rozwiązuje problemów. Wręcz przeciwnie, tworzy nowe!

Niezwykle trudno jest jednak zmienić swoje podejście, przynajmniej na początku. Wymaga to dużo pracy, cierpliwości i praktyki. Dziecko będzie próbowało – nie do końca świadomie – wyprowadzić Cię z równowagi, abyś znów stracił kontrolę (takie już są!), więc możesz potrzebować kilku wskazówek, jak w takich sytuacjach, zachować zimną krew:

  • Dowiedz się, co Cię drażni. Co powoduje, że krew Ci zaczyna buzować ze złości, twarz staje się czerwona jak tyłek pawiana, a z uszu leci para?  Czy są to ślady butów na świeżo umytej podłodze? Porozrzucane zabawki? Pyskowanie? Zastanów się, w jaki sposób powinieneś, jako dorosły i inteligentny człowiek, sobie z tym poradzić, aby nie reagować tak emocjonalnie? Może możesz zapobiegać tym sytuacjom zawczasu, np. kupić kosz na zabawki, w których będą one przechowywane?

 

  • Pamiętaj, że napad złości oraz krzyku możesz przerwać w KAŻDEJ chwili! Nie ma znaczenia, czy jest to początek, środek czy też krzyki trwają już dobre kilka minut. W dowolnym momencie masz możliwość zatrzymać ten szał. Pomoże to Tobie lepiej zrozumieć przyczynę Twojego zachowania. Może potrzebujesz pobyć trochę w odosobnieniu, bez dziecka? Wyjdź do innego pokoju, zajmij się czymś, zrób 10 głębokich wdechów, poproś bliską osobę, aby zajęła się dzieckiem przez chwilę, a jeśli takiej nie ma w pobliżu to upewnij się, że dziecku nic nie grozi, jeśli zostawisz je na kilka minut same…

 

  • Przygotuj się! Często, wracając z pracy do domu, zastanawiam się, co może mnie rozzłościć, gdy tylko wejdę do domu i co mogę zrobić, żeby nie wydzierać się od progu. Np. po przyjściu do domu, zastajesz bałagan, telewizor dudni na pełnej mocy głośników, plecak pieprznięty w kąt, lekcje na pewno nie zrobione… Bardzo dobrym sposobem jest spisanie listy zasad, przywilejów i obowiązków (co można? czego nie można? o co trzeba pytać, a o co nie trzeba?). Dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Każdy domownik powinien być uwzględniony na tej liście, np. wszyscy muszą ubrać się rano, umyć zęby, sprzątać po sobie zabawki, dzieci muszą odrabiać lekcje, itp. Usiądźcie wspólnie z dzieckiem i stwórzcie taki regulamin. Zabawa gwarantowana!

 

  • Dobrze jest odczekać przynajmniej kilka minut (albo nawet godzin, ba, najlepiej dzień), zanim wrócisz do tematu, który był powodem krzyku. Zazwyczaj są to drobne rzeczy, które, jak się głębiej nad tym zastanowić, nie mają aż tak wielkiego znaczenia, a już na pewno nie powinny prowadzić do wydzierania się na własne dziecko.

 

  • Porozmawiaj o tym ze swoim partnerem/partnerką. Wspólnie omówcie co się dzieje i jak możecie temu zaradzić. Przecież chodzi tu o Wasze szczęście i szczęście Waszych dzieci. Nie róbcie z tego tematu tabu!

 

  • Zadaj sobie pytanie, jakim chcesz być rodzicem. Wolisz być tyranem, którego będą się bały jego własne dzieci, czy może chciałbyś, aby Cię szanowały, kochały i szukały w Tobie oparcia?

 

Posiadanie dzieci to nie tylko cudowne chwile i druga młodość. To również ogromna odpowiedzialność. Początkowo to my jesteśmy dla nich głównym autorytetem. Naśladują, uczą się naszych zachowań, wychwytują niedoskonałości i je powielają, stając się często naszą kopią.

Nasi rodzice również popełniali błedy, ale wychowali nas najlepiej jak potrafili. Należy im się za to ogromny szacunek! My jednak dysponujemy dużo lepszymi narzędziami i jesteśmy bardziej świadomi. Łatwiej nam uzyskać pomoc: poprzez blogi parentingowe, kursy dla rodziców, poradnie psychologiczno-pedagogiczne, programy TV…

Metody, które były stosowane do wychowywania nas, nie muszą się wcale sprawdzać w przypadku naszych dzieci. Nie powielajcie wychowawczych stereotypów. Często powtarzamy naszym dzieciom, to co słyszeliśmy od naszych rodziców: „Jak ja byłem w Twoim wieku…”, „Zobacz jak inni…”, „Jesteś jeszcze za młody”, „Nudzi Ci się? To się rozbierz i ubrania pilnuj!”, „Wyłącz ten komputer!”, „Nie dyskutuj ze mną!”… Nikt z nas tego nie lubił i nic nam to nie dało, więc po cholerę powtarzamy to naszym dzieciom. Widzicie, jak głęboko jest to w nas zakorzenione?

I pamiętajcie, gdy następnym razem będziecie chcieli wyżyć się na własnym dziecku, opanujcie się, zastanówcie skąd te emocje, popatrzcie na siebie z boku, spróbujcie zrozumieć, co czuje Wasza pociecha w tym momencie.

Był taki spot społecznościowym jakiś czas temu: „Kocham, nie biję!”, może być więc „Kocham, nie WRZESZCZĘ!”

Co Was najbardziej drażni w zachowaniu Waszych dzieci? Piszcie, nie tłumcie tego w środku.

konkurs-tworczy-wpis-imomo

 

NEWSLETTER!
Dołącz do mojej listy stałych czytelników! Przekroczyłem setkę! 🙂
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści!
Twoi znajomi też chcą o tym przeczytać! Udostępnij:Share on Facebook4Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 komentarzy do “Jak przestać WRZESZCZEĆ na własne dziecko?