Jednym telefonem zaoszczędziłem 480zł na domowym Internecie!


Ostatnio zadzwonił do mnie pracownik z BOK (Biura Obsługi Klienta) firmy Orange, z informacją, że kończy mi się umowa na Neostradę i ma dla mnie „super ofertę”!

Akurat planowałem przedłużenie umowy, więc postanowiłem go dokładnie wysłuchać…

Zamiast dotychczasowych 90zł, zaproponował mi 81zł miesięcznie i gadżet w postaci przenośnego dysku twardego o pojemności 320GB (mogłem też wybrać ekspres do kawy).

W sumie OK, ale wiem, że niektóre kablówki oferują moją prędkości (20Mbps) nawet za 30zł miesięcznie! W związku z tym próbowałem coś wynegocjować:

  • „Od lat jestem Waszym klientem i chętnie korzystam z Waszych usług, jednak widzę, że konkurencja ma lepszą ofertę…”
  • „Ile by to kosztowało, gdybym zmniejszył prędkość?”
  • „Czy jeśli wypowiem umowę i wrócę jako nowy klient, to będę miał taniej?”
  • „Nie korzystam z Państwa modemu (leży nierozpakowany), router mam swój. Czy możemy, dzięki temu, obniżyć abonament?”

Upierał się, że nie da rady zejść z ceny.

Co do wypowiedzenia umowy, to posprawdzał, przeliczył i poinformował mnie, że wyjdzie mniej więcej na to samo (ponowna opłata instalacyjna, itp.) – to akurat wydało mi się dziwne.

Zaczął nalegać, żeby dać mu odpowiedź:

  • „Jeżeli Pan się decyduje, to możemy od razu dokończyć formalności…”

Powiedziałem, że muszę to przemyśleć i żeby zadzwonił za dwa dni.

Sprawdziłem informacje na stronie Orange, żeby zweryfikować zaproponowaną mi przed chwilą ofertę i widzę, że 20Mbps jest za 39,90zł!

neo20mbps

Byłem pozytywnie zaskoczony, jednak nauczony doświadczeniem spodziewałem się, że coś do tych 39,90zł jeszcze doliczą. I faktycznie: zawieszenie linii za 21zł.

Razem dało to niecałe 61zł! Pracownik BOK upierał się przy 81zł.

Zadzwoniłem więc na podany na stronie numer, żeby dopytać co i jak (może czegoś nie policzyłem).

Po krótkiej rozmowie z sympatyczną Panią, dowiedziałem się, że oferta jest taka jak na stronie, czyli 61zł.

Dodatkowo miałem do wyboru 1 z 8 , a nie 1 z 2 gażdzetów (wybrałem TEN i nie żałuję ;)).

Zdecydowałem się, bez większego namysłu!

Umowa obowiązuje przez kolejne dwa lata, zatem płacę 61zł, a nie 81zł przez 24 miesiące, co generuje mi oszczędności na poziomie 480zł przez cały okres trwania umowy (24 x 20zł).

W moim przypadku, tym jednym dodatkowym telefonem, mam na 2 pełne baki paliwa, czyli ponad miesiąc jazdy samochodem! Uważam, że to dobry deal!

I to wszystko w niecałe 20 minut!

Właśnie dlatego, od pewnego czasu staram się porównywać oferty lub zbijać cenę.

Pamiętaj, że telemarketerzy, którzy do nas dzwonią, bazują na naszym lenistwie i mają zazwyczaj droższą i mniej atrakcyjną ofertę. Większość ludzi nie chce się tematem dalej zajmować, więc biorą to, co zostanie im podstawione pod nos.

Nie zawsze jest to jednak warte zachodu! Jeżeli różnica w cenie jest zbyt mała, a ja na porównywaniu i negocjowaniu spędzam zbyt dużo czasu, wtedy odpuszczam i biorę, świadomie, to co jest!

Nasz czas jest cenniejszy niż zaoszczędzone 5 zł po 3 godzinach poszukiwań tańszej oferty!

Jednak w większości przypadków, dodatkowe sprawdzenie oferty czy zwykłe zapytanie o zniżkę, może przynieść nam naprawdę spore zyski!

Niestety prawdą jest, że większość z nas obawia się, iż zostaną uznani za dusigrosza i biedaka.

Jednak mało kto zastanawia się nad tym, że jeśli zgadzamy się na warunki sprzedawców, to jesteśmy przez nich postrzegani jako ciemna masa, której można sprzedać cokolwiek, a do tego nie mamy własnego zdania!

Dlatego, następnym razem zadaj kilka prostych pytań sprzedawcy (przygotuj je chwilę wcześniej), zanim zdecydujesz się na zakup, np.:

  • „Ten sprzęt bardzo mi się podoba, ale czy jest jakaś tańsza jego wersja? Może mi Pan coś polecić? Co by Pan wziął na moim miejscu?”
  • „Pana oferta jest bardzo ciekawa, ale czy możemy w jakiś sposób obniżyć miesięczny rachunek?”

Pytania powinny być kulturalne i zachęcać do dialogu (sprzedawca też człowiek).

Jak ognia, unikaj pytań w stylu:

  • „Szefie, po ile to jest i czemu tak drogo?”

To ani nie jest zabawne, ani eleganckie…

Korzystnych okazji jest mnóstwo i można na nich naprawdę sporo zaoszczędzić. Wystarczy się chwilę zastanowić i zadać jedno lub dwa krótkie pytania.

W języku angielskim jest takie wyrażenie: „low-hanging fruit”, czyli „nisko wiszący owoc”.

Ten owoc to dodatkowych parę groszy, które możesz przeznaczyć na inne swoje sprawy.

Możesz go mieć bez większego wysiłku. Wystarczy tylko wyciągnąć po niego rękę…

COŚ NA PO PRACY!
Zapisz się do mojej bezpłatnej listy, a jako BONUS otrzymasz niezawodny sposób na energię po pracy!
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści! 100% bezpieczeństwa!
Twoi znajomi też chcą to wiedzieć! Udostępnij:Share on Facebook1Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *