Koła autobusu kręcą się… 1


Obecnie mieszkam 20 km od firmy, w której pracuję. Mam dobre połączenie komunikacyjne i osobiście lubię jeździć autobusem i tramwajem do pracy, a to z dwóch względów:

oszczędzam 193 zł miesiecznie – gdy jeździłem samochodem, wydawałem na paliwo 280 zł. Nie liczę tutaj amortyzacji pojazdu i frustracji, gdy utknąłem w korku. Teraz płacę za bilet 87 zł miesięcznie. Fakt, podróż wydłużyła się o 15 minut w jedną stronę, co miesięcznie sumuje się do 10 godzin. Wydaje się to ogromną stratą czasu na podróż do i z pracy, ale rozbijając to na 20 dni, spędzam w komunikacji miejskiej 30 minut dziennie więcej, dzięki którym oszczędzam sporo pieniędzy (ponad 2300 zł rocznie na samym paliwie!).

czas dla mnie – w autobusie mam czas dla siebie: mogę czytać książkę, słuchać muzyki, grać, oglądać coś na tablecie lub, to co ostatnio uskuteczniam, rozmyślać, planować, pisać posty, obserwować otoczenie i ludzi, wchodzić z nimi w krótkie interakcje…

No właśnie! Ludzie w autobusie. To fascynująca mieszanka miejska, podróżująca tym środkiem komunikacji z różnych powodów: taniej, wygodniej, brak auta, nie lubią jeździć w godzinach szczytu, chcą poczytać poranną gazetę… Od młodszych po starszych. Od brzydkich po ładnych. Od chamów po dżentelmenów. Wszyscy jadą ze mną w autobusie.

Jest to też miejsce, gdzie większość z nas czuje się niepewnie. Wstydzimy się coś głośniej powiedzieć, podsłuchujemy (czy tego chcemy czy nie) rozmów tych, którzy się tym nie przejmują i rozmawiają ze sobą lub gderają przez telefon całą drogę (sporo się można przy okazji dowiedzieć!). Jak jadę z kimś znajomym, to też rozmawiamy przez większość podróży, zgadzając się tym samym, aby inni o tym słuchali.

Jednak gdy jedziemy sami, to się bardzo wyciszamy, wręcz zamykamy w sobie. Unieruchamia to nas na tyle, że w momencie, gdy wsiada kobieta w ciąży lub jakaś starowinka, zastanawiamy się czy mamy udostępnić jej miejsce, czy może ktoś inny to zrobi za nas. Widzimy puste siedzenie na drugim końcu autobusu i tłumaczymy sobie, że jakby chciała usiąść, to przecież tam jest wolne. I tak się zastanawiamy 2-3 przystanki, bijąc się z myślami, zamiast po prostu wstać, powiedzieć ładnie i wyraźnie: „Proszę usiąść.”

Fakt, zwrócimy tym na siebie uwagę innych pasażerów, którzy coś tam sobie pomyślą (zazwyczaj pozytywnie), ale tak na dobrą sprawę nie powinno nas to interesować, bo i tak zaraz wysiadamy.

Poza tym, zauważyłem, że gdy pozwolę komuś usiąść na moim miejscu lub pomogę w inny sposób (wciągając wózek lub torbę osobie słabszej) to pozostali są bardziej życzliwi i mniej skrzywieni. Ba, nawet niekiedy uśmiechnięci!

Nie sugeruję tutaj, że powinniście zaczepiać ludzi w autobusie. Nic z tych rzeczy! Chodzi mi bardziej o to, abyście zadziałali gdy czujecie taką potrzebę. Nie analizujcie, nie liczcie na innych. Zróbcie to, co uznacie za właściwe w tym konkretnym momencie. Bądźcie i działajcie w zgodzie ze sobą!

w autobusie

COŚ NA PO PRACY!
Zapisz się do mojej bezpłatnej listy, a jako BONUS otrzymasz niezawodny sposób na energię po pracy!
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści! 100% bezpieczeństwa!
Twoi znajomi też chcą to wiedzieć! Udostępnij:Share on Facebook1Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Koła autobusu kręcą się…

  • Afterkorpo

    My z mężem również uskuteczniamy transport komunikacją publiczną (głównie dlatego, że mamy genialne połączenie, ja również ze względów ekologicznych) i przeliczyliśmy kiedyś, że w skali roku daje nam to oszczędność na baaardzo wypasione wczasy. Dostrzegam takie same korzyści podróżowania komunikacją miejską, choć zbyt głośne rozmowy telefoniczne podróżnych nieco mnie irytują. Ostatnio mężczyzna całą drogę pozyskiwał klientów, miał tak nachalny i głośny głos, że nie byłam w stanie czytać książki. A niektórych rozmów czasami nie da się nie „podsłuchiwać” 🙂