Najlepszy i sprawdzony pomysł na biznes! 5


„Istnieje tyle sposobów na samodzielne dojście do miliona,

że jest to prawie niemożliwe, by nie osiągnąć tego celu,

jeśli myślisz o nim naprawdę poważnie.”

Brain Tracy

Pamiętam czas, gdy poszukiwałem magicznego sposobu na lukratywny biznes, bez wkładu własnego i przynoszącego natychmiastowe zyski.

Najlepiej na tyle duże, żebym mógł jak najszybciej zwolnić się z pracy.

Oczywiście musiało to być coś, co sprawiałoby mi mnóstwo przyjemności i satysfakcji.

Internet posiada odpowiedzi na większość stawianych przeze mnie pytań, więc zapytałem go, co powinienem zrobić, żeby spełnić swoje marzenie!

Zacząłem od poszukiwania pomysłu na biznes.

Po przejrzeniu kilkunastu list z gotowymi pomysłami, poczułem się jak największy nieudacznik!

Tyle pomysłów, a ja nie mogę nic dla siebie znaleźć. Chyba do niczego, oprócz etatu, się nie nadaję… – myślałem sobie.

Zacząłem drążyć dalej i trafiłem na masę informacji dotyczących testowania pomysłów, odpowiednich narzędzi, budowania stron www, zdobywania klientów, zakładania działalności gospodarczej…

Jednym słowem CHAOS!

Miałem wrażenie, że kręcę się w kółko! Czytam te wszystkie strony i nadal nic nie wiem!

Postanowiłem więc się zatrzymać i zamiast przeglądać kolejne materiały, zacząć działać!

Jednak w którym kierunku mam iść? Tego nie wiedziałem!

Wiedziałem jedynie, że muszę wyjść do ludzi, poznać ich opinie, dowiedzieć się czego potrzebują, za co są skłonni zapłacić…

Zauważyłem, że w moim wypadku, najbardziej skuteczne było realizowanie jednego pomysłu na raz.

Zacząłem od tego, czym ostatnio bawiłem się po godzinach:

Potrafię tworzyć ładne i nieskomplikowane strony w WordPressie. Wyszukałem więc właścicieli małych firm i usług, których mogłoby to zainteresować.

W tym celu posprawdzałem w sieci lokalne punkty gastronomiczne i usługowe i wybrałem się do kilku z nich osobiście, pytając, czy nie przymierzają się do założenia strony lub wizytówki online swojego biznesu.

Większość osób nie była zainteresowana, bo albo mieli stronkę na Facebooku albo nie była im ona potrzebna.

Kilka osób poważnie zainteresowało się tematem i wydawało mi się, że zdobyłem klientów, lecz pomimo przypominania się wiele razy, nie przesłali mi materiałów na stronę albo przesłali tylko część, więc po kilku próbach odpuszczałem. Nauczyłem się wtedy, że klienta masz wtedy, gdy otrzymasz od niego zapłatę!

Zrobiłem też kilka darmowych projektów, z myślą, że zatrudnią mnie do serwisowania ich domeny, ale tu też bez większych sukcesów.

Dość szybko się zniechęciłem (po miesiącu) i uznałem, że nie mam ochoty dalej tego ciągnąć.

Następnie stworzyłem stronę internetową www.wspierampolice.pl, gdzie umieszczałem oferty lokalnych przedsiębiorców (pizzerie, sklepy z zabawkami, fryzjer, lumpeksy…)

Negocjowałem ciekawe zniżki i dzieliłem się nimi z lokalnymi mieszkańcami poprzez stronę, newsletter i Facebooka.

Promocje miały przyciągać nowych klientów, którzy mogliby zaoszczędzić sobie kilka złotych, a moja strona zyskiwałaby na popularności, gdy ludzie będą informować się wzajemnie o promocjach.

Plan był niezły i nawet kilkanaście osób, w ciągu tych kilku miesięcy, skorzystało z różnych wynegocjowanych przeze mnie promocji, jednak wolne tempo rozwoju i dość spory nakład pracy (np. chodzenie popołudniami po punktach i przekonywanie ich do zaoferowania odpowiedniej promocji) były dość upierdliwe i demotywujące.

Próbowałem to rozkręcić tak, żeby przedsiębiorcy sami się zgłaszali z ofertami, ale takich było zaledwie kilku (ci najbardziej zdesperowani i bez klientów, w dodatku ze słabymi promocjami)!

Większość moich usług była darmowa i zarobiłem na tym kilkadziesiąt złotych przez 3 miesiące (głównie z reklamy), więc mi szybko przeszło.

Kolejny pomysł to sprzedaż rzeczy zakupionych na allegro, przez lokalne grupy KUPIĘ/SPRZEDAM/ZAMIENIĘ na Facebooku, np. kupując do domu tabletki do zmywarki, proszek do prania, i tym podobne, brałem kilka sztuk więcej (płacąc za przesyłkę tylko raz) i odsprzedawałem je lokalnie z 15-20% zyskiem.

Ze względu na cenę (kilka złotych drożej niż z wysyłką na allegro) klientów było niewielu, ale taki był plan! Wolałem sprzedawać mniej i drożej (mało pracy, większy zysk), niż więcej i taniej (dużo pracy, mały zysk).

Tutaj też długo nie podziałałem (jakieś 2 miesiące).

Patrząc na to wszystko, nasuwa się wniosek, że zmarnowałem kilka miesięcy życia, szukając nie wiadomo czego…

Po części racja!

Jednak jest też coś więcej!

Coś, co trudno kupić za pieniądze.

Coś, co rekompensuje spędzony nad tymi pomysłami czas.

Coś, co nadal pcha mnie do przodu i motywuje do podejmowania kolejnych działań w kierunku niezależności finansowej.

Są to nauki wyniesione z tych życiowych lekcji!

Wbrew pozorom pójście do lokalnych sprzedawców i przedstawienie im swojej oferty nie jest takie łatwe, jak mi się początkowo wydawało!

Ciężko jest się przełamać i wyjść ze swojej strefy komfortu.

Pomimo wielu oporów, udało mi się jednak pokonać strach i nieśmiałość, co było bardzo budujące i sprawiało mnóstwo satysfakcji, jak już udało mi się wzbudzić zainteresowanie.

Napędzała mnie wizja lepszej przyszłości oraz małe sukcesy po drodze.

Najważniejsza nauka jednak to taka, że własny biznes, własna marka, to dłuuuga droga wymagająca zaangażowania i planu działania.

Po tych doświadczeniach zacząłem obserwować ludzi w swoim otoczeniu, którzy odnieśli sukces lub prowadzą działalność gospodarczą na przyzwoitym poziomie.

Zacząłem też rozmawiać ze znajomymi, którzy zajmują wysokie stanowiska na etacie (nie mówię tu o kierownikach czy team leaderach, bo Ci wiedzą nie wiele więcej ode mnie), głównie z dyrektorami, współwłaścicielami itp.

Z tych obserwacji i rozmów wynika tylko jedno: są to zazwyczaj odważne, inteligentne i bardzo pracowite osoby!

Zazwyczaj nielubiane, ze względu na swój stan posiadania i jednocześnie na tyle śmiałe, że nie boją się opinii innych ludzi.

Mają ustalony plan działania i nie odpuszczają po 2-3 miesiącach, tylko modyfikują go po drodze, dopasowując go do aktualnych potrzeb swoich klientów – klient jest dla nich zawsze na pierwszym miejscu!

Gdy trzeba pracować w weekendy lub po nocach, to po prostu pracują, robiąc to, co przyniesie im realne zyski. Rzadko robią coś bez sensu i nie słyszałem, żeby narzekali, jak to „mają dużo pracy i im się nie chce”…

Podchodzą do tego co robią poważnie i z pełnym zaangażowaniem.

Część z nich zaczynała od zera, próbując się odnaleźć na rynku pracy po studiach.

Część w ogóle nie poszła na studia, bo rozkręcali swoje firmy budowlane lub sklepy internetowe.

Wiem, że nie to chcesz usłyszeć, myśląc o pracy na swoim, ale najlepszy i sprawdzony pomysł na biznes to taki, w który zaangażujesz się na przynajmniej 6 miesięcy!

To też pomysł, przy realizacji którego, popełnisz mnóstwo błędów, nie tracąc przy tym motywacji, jednocześnie wyciągnąć odpowiednie wnioski, aby rozwiązywać problemy swoich klientów w najlepszy możliwy sposób.

Dopiero wtedy masz biznes!

Popatrz na przykład kursu korzystania z toalety dla kotów. Pomysł na pierwszy rzut oka dziwny, a jednak przeglądając ten kurs i opinie w Internecie, widać, że pomysł jak najbardziej trafiony.

Zapewne sporo czasu zajęło stworzenie takiego kursu i wypromowanie go, niemniej jednak pełen sukces!

Inne przykłady to www.jakoszczedzacpieniadze.pl lub www.liczysiewynik.pl. Oba blogi prowadzone przez odważnych, inteligentnych i pracowitych jegomościów. Obecnie w czołówce polskiej blogosfery, zarabiających kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie.

Kilka lat temu zaczynali od zera, popełniając błąd za błędem.

Mi też się to nie podoba, ale jeżeli poważnie myślisz o własnym biznesie, to przygotuj się na zwiększoną intensywność swoich szarych komórek i jeszcze mniej wolnego czasu.

Gdyby to było łatwe, to większość z nas miałaby od dawna własne firmy!

Ja, póki co, postanowiłem wykorzystać nabyte, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nowe umiejętności w swojej obecnej pracy (większa pewność siebie, nieodkładanie rzeczy na później, angażowanie się w zaawansowane projekty) i po kilku miesiącach widzę znaczny wzrost wiedzy i kompetencji. Jeszcze nigdy tak dobrze mi się nie pracowało i nie miałem tak dobrych relacji z przełożonymi! Lepiej rozumiem ich punkt widzenia, przez co łatwiej jest mi zrozumieć podejmowane przez nich decyzje!

Niemniej jednak pomysł własnej działalności nadal tkwi w mojej głowie i zamierzam go w końcu zrealizować! Wiem jednak, że nie stanie się to z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, a nawet z miesiąca na miesiąc…

Jako uzupełniacz wiedzy do powyższego tekstu, obejrzyj sobie „Wolnego Strzelca” (Nightcrawler). Zobaczysz, jak powinno się dążyć do celu 😉 – dostępny legalnie i za darmo online, np. na cda.

COŚ NA PO PRACY!
Zapisz się do mojej bezpłatnej listy, a jako BONUS otrzymasz niezawodny sposób na energię po pracy!
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści! 100% bezpieczeństwa!
Twoi znajomi też chcą to wiedzieć! Udostępnij:Share on Facebook9Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 komentarzy do “Najlepszy i sprawdzony pomysł na biznes!