W ten sposób rozwiążesz KAŻDY swój problem! 1


Ostatnio mieliśmy okazję przyjrzenia się z bliska niektórym mechanizmom działającym w naszej służbie zdrowia. Córka (lat 9), trafiła na Oddział Reumatologii z bólem kolana. Od miesiąca kulała, więc szukaliśmy pomocy u, kolejno, lekarza rodzinnego, ortopedy i fizjoterapeuty. Wizyty, leki przeciwzapalne i antybiotyk nic nie dawały, więc otrzymaliśmy skierowanie do szpitala.

Na Izbie Przyjęć było gwarno i tłoczno! Cały czas coś się działo (hitem okazał się agresywny nastolatek na dopalaczach, którego przywiozła Policja), więc kolejka mijała szybko!

Po dwóch godzinach, przyjęto nas na oddział i poinformowano, że zostaniemy tam przynajmniej 3 doby (podobno jest to minimum, żeby NFZ mogło zapłacić szpitalowi za pacjenta)!

Lekarz prowadzący poinformował nas, że procedura jest taka, iż robione są wszystkie podstawowe badania (morfologia, USG jamy brzusznej, RTG klatki piersiowej, mocz i kał), podany zostaje antybiotyk (dożylnie) oraz leki przeciwbólowe. I tak przez 3 dni.

W każdej chwili można się też, na własne życzenie, wypisać.

Wewnętrznie wszystko się we mnie buntowało! Głównie przez brak logiki w tych wszystkich badaniach nie związanych bezpośrednio z bólem kolana.

Byłem zły!

Nawet bardzo!

Wkurzała mnie  bezsilność wobec całej sytuacji i antybiotyk podawany 2 razy dziennie (który nie działał)!

Dodatkowo pojawiła się informacja, że nie wiadomo czy wyjdziemy przed weekendem (czyli po pięciu dniach)…

Łapałem się na tym, że zaczynam zarażać innych swoją negatywną energią!

Szczególnie moich bliskich.

Nijak się to miało do prowadzenia przeze mnie lepszego życia, więc zdecydowanie należało coś z tym zrobić!

Pojawił się w naszym życiu dość istotny problem, a ja zamiast zająć się szukaniem rozwiązania (jak na głowę rodziny przystało), to się mażę!

Wziąłem więc za przykład postawę córki, która szybko pogodziła się z zaistniałą sytuacją i podchodziła do większości spraw pozytywnie (oprócz pobierania krwi i zakładania wenflonu).

Wyluzowałem i podszedłem do tematu z nieco innej strony!

Codziennie rano, po badaniach, na moje pytania „jak długo jeszcze?”, „czy coś wiadomo?” lekarz stwierdzał, że mamy czekać.

Czwartego dnia sytuacja się powtórzyła i usłyszałem ponownie: „muszą Państwo czekać”, po czym lekarz zaczął zbierać się do wyjścia.

Tym razem jednak byłem przygotowany i miałem spisanych pięć konkretnych pytań, które uznałem za najważniejsze:

  1. Czy jest stan zapalny w organizmie?
  2. Czy jest wynik badania na obecność boreliozy?
  3. Czy badanie rezonansem magnetycznym może być tu pomocne? Jeśli tak, to czy jest sens, abyśmy zrobili to prywatnie?
  4. Czy znane są podobne przypadki i czy trafiliśmy na właściwy oddział?
  5. Czy możemy wrócić na weekend do domu?

Te pytania otworzyły drogę do konwersacji i innych pytań.

Rozmawialiśmy dobre 15 minut.

Efekt był taki, że już podczas rozmowy otrzymałem dodatkowe skierowanie (aby się umówić do poradni jak najszybciej) i dzień później, z wypisem, wyszliśmy ze szpitala!

Uff! Daaawno nic mnie tak skutecznie nie uspokoiło, jak ta krótka rozmowa!

Otrzymałem odpowiedzi na moje pytania i przestałem traktować lekarza i całą tę sytuację jak zło konieczne.

Nie wiem w jakim stopniu wpłynąłem na decyzję lekarza, ale wiem jedno:

Gdybym nie wyjaśnił tych kwestii i nadal czekał, snując różne domysły i przypuszczenia, wewnętrznie byłbym kłębkiem nerwów, co udzielałoby się wszystkim dookoła…

Nie byłoby to przyjemne dla nikogo!

Udało mi się jednak tego uniknąć dzięki jednemu pytaniu, które sobie wtedy zadałem:

JAK ROZWIĄZAŁBYM TEN PROBLEM, GDYBY DOTYCZYŁ ON KOGOŚ INNEGO?! 

Jakiej rady udzieliłbym tej osobie?

Faktem jest, że uwielbiamy doradzać innym!

Jednak, gdy to nas dotyka większy problem, to stajemy się nagle bezsilni, zrezygnowani i nie potrafimy znaleźć odpowiedniego rozwiązania.

A przecież znamy odpowiedź! Wiemy co należy zrobić!

Jednak stres, zmęczenie i negatywne emocje, znacznie ograniczają nasz punkt widzenia.

Coś Tobie pokażę!

Zastanów się i napisz na kartce, co obecnie zajmuje Twoją głowę każdego wieczoru i codziennie rano?

Z czym nie możesz sobie poradzić?

Czy jest to brak pracy? Brak formy? Nadwaga? Niedowaga? Ciągłe zmęczenie? Odkładanie spraw na później? Brak pieniędzy? Zepsuty samochód? Zawód miłosny? Kłótnia?…

A teraz wyobraź sobie, że to ja mam ten problem!

Jaką masz dla mnie radę?

Pisz w komentarzach (są anonimowe)!

NEWSLETTER!
Dołącz do mojej listy stałych czytelników! Przekroczyłem setkę! 🙂
Bez SPAMu i reklam! Tylko konkretne treści! 100% bezpieczeństwa!
Twoi znajomi też chcą o tym przeczytać! Udostępnij:Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “W ten sposób rozwiążesz KAŻDY swój problem!

  • Krystian Autor wpisu

    MÓJ PROBLEM: dziecko w szpitalu i moja narastająca frustracja w związku z całą sytuacją…

    ROZWIĄZANIE (moja rada dla osoby, która miałaby podobny problem): dziecko jest pod profesjonalną opieką, jest bezpieczne. Sytuacja tymczasowa i niebawem będzie po wszystkim.

    Porozmawiaj z lekarzem na spokojnie, aby rozwiać swoje obawy i wątpliwości. Przygotuj listę z pytaniami. Bądź kulturalny, ale zdecydowany. Nie obwiniaj lekarza i nie kwestionuj bezpośrednio jego decyzji…